Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwo Zdrowia ogłosiły 7 maja 2026 roku rozporządzenie w sprawie szczególnych wymagań dla żywności dotyczących pozostałości substancji czynnych środków ochrony roślin. To pierwszy raz od 2006 roku, czyli od wejścia w życie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, gdy Polska sięga po ten mechanizm prawny.

Zero wykrywalności dla czterech substancji

Nowe przepisy wprowadzają zasadę braku wykrywalnych pozostałości dla wybranych substancji. Dotyczy to tiofanatu metylowego, karbendazymu, benomylu oraz glufosynatu. Wszystkie cztery są niedopuszczone do stosowania w Unii Europejskiej, a mimo to mogły trafiać do Polski w żywności importowanej z krajów trzecich.

Rozporządzenie opiera się na art. 7 ust. 3 ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Przepis ten pozwala ministrowi zdrowia, działającemu wspólnie z ministrem rolnictwa, wprowadzać ograniczenia lub dodatkowe wymagania dla żywności, gdy pojawiają się przesłanki zagrożenia dla zdrowia. Minister rolnictwa Stefan Krajewski zaznaczył, że substancje objęte zakazem mogą wpływać na płodność, układ hormonalny i materiał genetyczny, a szczególnie narażone są dzieci, kobiety w ciąży, seniorzy i osoby przewlekle chore.

Wyrównanie warunków dla polskich rolników

Polscy rolnicy od lat stosują się do unijnych norm dotyczących środków ochrony roślin. Importerzy spoza UE nie mieli dotąd takiego obowiązku na poziomie krajowym. Nowe przepisy mają to zmienić, przynajmniej do czasu decyzji Brukseli.

Polska zwróciła się do Komisji Europejskiej o obniżenie dopuszczalnych poziomów pozostałości dla tych substancji. Do czasu przyjęcia rozwiązań unijnych rozporządzenie będzie obowiązywać przez 12 miesięcy. Jeśli UE wprowadzi własne regulacje wcześniej, krajowe przepisy stracą moc.

Podobną drogę wybrała już Francja, która w 2026 roku zakazała importu żywności zawierającej pozostałości karbendazymu, benomylu i glufosynatu. Polska dołącza do tych działań z własnym instrumentem prawnym.

Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka ujęła to wprost: żywność trafiająca na polski rynek musi spełniać europejskie standardy bezpieczeństwa i jakości, a substancje zakazane w UE nie powinny być w ogóle wykrywalne w importowanych produktach.

Pytanie, które pozostaje otwarte: czy Komisja Europejska zdąży przyjąć wspólne rozwiązanie przed upływem tych 12 miesięcy.