Właściciel gruntu może pobierać wodę na potrzeby własnego gospodarstwa rolnego bez żadnych formalności, ale tylko do określonego limitu. Przekroczenie progu 5 m³ na dobę zmienia status poboru z prawa do usługi wodnej, a to pociąga za sobą obowiązek uzyskania pozwolenia wodnoprawnego.

Prawo wodne w art. 33 przyznaje właścicielowi nieruchomości tzw. zwykłe korzystanie z wód. Oznacza to, że może on czerpać wodę z własnego gruntu, w tym z wód podziemnych, na potrzeby domu i gospodarstwa rolnego, o ile pobór nie przekracza średniorocznie 5 m³ na dobę. Poniżej tego limitu nie trzeba składać żadnych wniosków ani uzyskiwać zgód.

Sytuacja zmienia się, gdy zapotrzebowanie na wodę rośnie, co w praktyce dotyczy wielu gospodarstw intensywnie nawadniających uprawy lub prowadzących hodowlę. Pobór powyżej tego progu kwalifikowany jest przez Prawo wodne jako usługa wodna w rozumieniu art. 35 ustawy. Od tego momentu, zgodnie z art. 389 pkt 1, wymagane jest pozwolenie wodnoprawne. Procedurę uzyskania takiego pozwolenia opisują szczegółowo Wody Polskie na swojej stronie.

Studnia głębsza niż 30 metrów to osobna kategoria

Wielu rolników zakłada, że skoro ma prawo do zwykłego korzystania z wód, może bez żadnych formalności wywiercić studnię. To niepełne rozumowanie. Przepisy zwalniają z obowiązku uzyskania pozwolenia wodnoprawnego lub dokonania zgłoszenia jedynie wykonanie studni do poboru wód podziemnych na potrzeby zwykłego korzystania, jeżeli głębokość ujęcia nie przekracza 30 metrów.

Studnia głębsza niż 30 m wymaga pozwolenia wodnoprawnego niezależnie od tego, ile wody planuje się pobierać. Pozwolenie jest też wymagane, gdy pobór, nawet z płytkiej studni, przekracza wspomniany limit dobowy albo służy celom wykraczającym poza własne gospodarstwo. Innymi słowy, dwie przesłanki działają niezależnie od siebie: głębokość ujęcia i cel lub wielkość poboru.

Susza przykręca śrubę zasobom gruntowym

Za tymi przepisami stoi konkretna logika hydrologiczna, którą rolnicy z regionów dotkniętych suszą znają z własnego podwórka. Niekontrolowany pobór wód podziemnych obniża poziom wód gruntowych, co w warunkach deficytu opadów przyspiesza wysychanie studni sąsiednich, pogarsza wilgotność gleby i ogranicza przepływy w pobliskich ciekach. Na Mazowszu, Kujawach czy w centralnej Wielkopolsce, gdzie susze rolnicze w ostatnich sezonach wracają regularnie, presja na zasoby gruntowe jest wyraźnie odczuwalna.

Wody Polskie, które sprawują nadzór nad zasobami wodnymi w Polsce, wskazują, że racjonalne gospodarowanie wodą i monitorowanie stanu zasobów służą zarówno ochronie środowiska, jak i bezpieczeństwu wodnemu mieszkańców. Za priorytet uznają dostęp do wody pitnej, co w praktyce oznacza, że pobór na cele rolnicze powyżej ustawowego limitu będzie coraz uważniej kontrolowany, zwłaszcza na obszarach z napiętym bilansem wodnym.

Pytanie, czy obecne limity i procedury są wystarczające wobec narastającego deficytu wody w Polsce, pozostaje otwarte, a odpowiedź będzie zależeć od tego, jak szybko kolejne susze będą weryfikować stan lokalnych zasobów gruntowych.