Litr oleju napędowego na polskiej stacji kosztował w tygodniu średnio 7,88 zł. W kolejnym tygodniu prognozowany wzrost do 8,19 zł za litr.
Dla rolnika, który właśnie wchodzi w sezon wiosennych prac polowych, to informacja, którą czuć w portfelu bezpośrednio.
Polska na tle UE: nie jesteśmy najtańsi, ale nie jesteśmy najdrożsi
Na 23 marca 2026 litr diesla w Polsce kosztował około 7,88 zł. Dla porównania — na Słowacji 6,43 zł, w Bułgarii 6,19 zł, w Słowenii 6,53 zł. To kraje, w których paliwo jest wyraźnie tańsze niż u nas.
Z drugiej strony — w Holandii litr kosztuje 10,14 zł, w Niemczech 9,29 zł, w Danii 9,92 zł. Francja to 8,62 zł, Włochy 8,78 zł, Belgia 8,59 zł. Polska plasuje się mniej więcej pośrodku unijnej stawki, ale w porównaniu do naszych bezpośrednich sąsiadów — Słowacji i Czech (7,34 zł) — płacimy więcej.
Czechy to ciekawy przypadek — 41,90 CZK za litr przekłada się na wspomniane 7,34 zł, czyli o ponad 50 groszy taniej niż w Polsce. Różnica pozornie niewielka, ale przy sezonowym zużyciu rzędu kilku tysięcy litrów robi się z tego konkretna suma.
ile to kosztuje przy polskich cenach kontra słowackich
Traktor w pracy polowej spala przeciętnie od 10 do 20 litrów na godzinę w zależności od maszyny, agregatu i warunków. Przy orce — bliżej 15–18 l/h, przy siewie czy oprysku — mniej. Przeliczając to na hektary: przy typowych warunkach glebowych jedno przejście agregatem uprawowym to około 8–12 litrów na hektar, orka głęboka może dobić do 25–30 litrów na hektar. Przyjmując średnie zużycie przez cały sezon wiosenny (uprawa, siew, ochrona) na poziomie 40–50 litrów na hektar — to liczba, z którą większość rolników się zgodzi.
Rolnik z 100 hektarami płaci w sezonie wiosennym o niemal 8 000 zł więcej niż jego słowacki odpowiednik — tylko za paliwo, tylko za jeden sezon, tylko przy jednym przejeździe agregatem. Przy pełnym cyklu uprawowym z kilkoma przejazdami ta różnica rośnie proporcjonalnie.
Zatoka Perska i co z tego wynika dla polskiego pola
Eskalacja napięć w Zatoce Perskiej bezpośrednio przekłada się na ceny ropy na giełdach w Londynie i Nowym Jorku. Każde zagrożenie dla szlaków transportowych przez Cieśninę Ormuz — przez którą przepływa około 20% światowego eksportu ropy — natychmiast winduje notowania. Rafinerie kupują drożej, dystrybutorzy podążają za tym w ciągu kilku tygodni, stacje benzynowe w Polsce — szybciej niż się wielu spodziewa.
Prognoza wzrostu do 8,19 zł za litr diesla w bieżącym tygodniu to prawdopodobnie nie koniec. Jeśli napięcia w rejonie Zatoki się utrzymają, analitycy rynku paliwowego przewidują dalszą presję na wzrost cen w kolejnych tygodniach — akurat wtedy, gdy ciągniki wychodzą w pole na dobre.
Rolnicy, którzy mają możliwość tankowania do zbiorników naziemnych na własnym podwórku, są w lepszej sytuacji — mogą kupić zapas przy dzisiejszej cenie i nie bać się kolejnych skoków. Ci, którzy tankują na bieżąco przy każdym wyjeździe, każdy kolejny tydzień mogą zaczynać od wyższego kosztu pracy.
Przy aktualnej cenie 8,19 zł za litr i prognozowanym dalszym wzroście — pytanie o opłacalność produkcji roślinnej w tym sezonie staje się coraz mniej retoryczne.









