Centrum Meteorologicznej Osłony Kraju IMGW-PIB wydało 9 maja 2026 r. raport nr 111, wskazując przymrozki nocne i poranne oraz burze z porywistym wiatrem jako główne zagrożenia dla Polski w najbliższych dniach. Dla rolników oznacza to realne ryzyko uszkodzenia upraw w newralgicznym momencie wiosennej wegetacji, gdy większość roślin jest już po fazie intensywnego wzrostu i szczególnie wrażliwa na ujemne temperatury.
Ostrzeżenia pierwszego stopnia przed przymrozkami obowiązują w nocy z 9 na 10 maja w godz. 23:00–07:00 i obejmują rozległy obszar kraju: województwa dolnośląskie (południe), kujawsko-pomorskie (całe), lubelskie (część zachodnia), łódzkie (większość), mazowieckie (niemal całe), pomorskie (całe), warmińsko-mazurskie (zachód i centrum), wielkopolskie (północ i wschód) oraz zachodniopomorskie (wschód). To dziewięć województw jednocześnie, co czyni tę falę chłodu jednym z bardziej rozległych zdarzeń meteorologicznych tej wiosny.
W poniedziałek 11 maja zagrożenie zmienia charakter: IMGW prognozuje burze pierwszego stopnia na znacznym obszarze Polski, z porywami wiatru do 80 km/h i opadami sięgającymi 15 mm, a podczas intensywniejszych burz lokalnie nawet 25 mm. W górach spodziewany jest okresowo bardzo silny wiatr. Takie opady, choć mogą chwilowo poprawić bilans wodny gleby, niosą ze sobą ryzyko wylegania zbóż i mechanicznych uszkodzeń roślin.
Kolejna fala przymrozków prognozowana jest na przełom wtorku i środy (12/13 maja) oraz środy i czwartku (13/14 maja). Tym razem zagrożone są województwa południowe: dolnośląskie, małopolskie, podkarpackie i śląskie w pierwszym terminie, a małopolskie, podkarpackie i świętokrzyskie w drugim. Południe Polski trafi więc w kilkudniowe kleszcze chłodu, co szczególnie niepokoi w kontekście sadów i plantacji warzyw.
Sytuacja hydrologiczna na 9 maja 2026 r. (stan na godz. 14:00) jest niepokojąca z innego powodu. Stany wody na rzekach układają się głównie w strefie niskiej (63% stacji), miejscami średniej (36%), a tylko punktowo wysokiej (1%). Liczba stacji z przepływem poniżej średniego niskiego przepływu (SNQ) wynosi 70 i wzrosła o 3 w ciągu jednej doby. Aktywnych jest 12 ostrzeżeń hydrologicznych przed suszą, obejmujących zlewnię górnej Warty, górnej i dolnej Noteci, Iny i Płoni, Rudawy, Prądnika, Radomki, Jeziorki, część zlewni Sanu, Małej Panwi oraz Łęgu. Przekroczenia stanu alarmowego ani ostrzegawczego nie zanotowano.
Trudna kombinacja: susza hydrologiczna i ryzyko przymrozków
Zestawienie suszy hydrologicznej z nadchodzącymi przymrozkami to scenariusz, który polscy rolnicy dobrze znają z ostatnich lat. Gleba sucha i pozbawiona wilgoci traci ciepło szybciej niż gleba wilgotna, co sprawia, że przygruntowe temperatury przy bezchmurnym niebie mogą spaść znacznie poniżej zera nawet wtedy, gdy prognoza mówi o minus jednym lub dwóch stopniach. To zjawisko szczególnie dotkliwe na glebach lekkich, piaszczystych, które dominują w środkowej Polsce i na Mazowszu.
Zlewnie objęte ostrzeżeniami hydrologicznymi przed suszą pokrywają się częściowo z obszarami intensywnej produkcji rolnej. Górna Warta i górna Noteć to tereny wielkopolskiego zagłębia zbożowego i rzepakowego. Zlewnia Radomki i Jeziorki obejmuje rejon Grójca, jeden z największych obszarów sadowniczych w Europie Środkowej, gdzie właśnie trwa lub niedawno zakończyło się kwitnienie jabłoni i grusz. Niedobory wody w rzekach sygnalizują, że gleba w tych rejonach może być wysuszona po tygodniach bez poważniejszych opadów.
Dla zbóż ozimych, które w maju są zazwyczaj w fazie strzelania w źdźbło lub kłoszenia, przymrozki rzędu minus jednego do minus trzech stopni Celsjusza mogą uszkodzić rozwijające się kłosy. Rzepak ozimy, który w tym czasie kwitnie lub kończy kwitnienie, jest wrażliwy na uszkodzenia kwiatów i zawiązków łuszczyn. Szkody w rzepaku po przymrozkach majowych bywają trudne do oceny gołym okiem przez kilka dni, bo rośliny wyglądają normalnie, a zniszczenie zawiązków ujawnia się dopiero przy dojrzewaniu.
Skutki dla gospodarstw w najbliższym tygodniu
Rolnicy z województw objętych ostrzeżeniami na noc z 9 na 10 maja mają ograniczone możliwości reakcji. Sady, gdzie jest to technicznie wykonalne i ekonomicznie uzasadnione, mogą uruchomić deszczowanie ochronne lub znicze dymne, jednak przy tak rozległym zasięgu zjawiska większość plantatorów zdana jest na to, co przyniesie pogoda. Plantatorzy truskawek i warzyw gruntowych, szczególnie na Lubelszczyźnie i Mazowszu, powinni sprawdzić stan okryć agrowłókniną jeszcze w piątkowe popołudnie.
Burze prognozowane na 11 maja niosą podwójne ryzyko dla zbóż: silny wiatr przy jednoczesnych intensywnych opadach może powodować wyleganie pszenicy i pszenżyta, zwłaszcza na plantacjach nawożonych wysokimi dawkami azotu, gdzie rośliny są bujne i wysokie. Po burzach z opadami powyżej 20 mm należy spodziewać się lokalnych podtopień na polach o słabym odpływie, co może utrudnić wjazd sprzętu przez kilka dni. Jednocześnie te same opady mogą być wybawieniem dla rejonów dotkniętych suszą hydrologiczną, choć jednorazowe zdarzenie opadowe nie rozwiąże deficytu wody w glebie i rzekach.
Kolejna fala przymrozków w dniach 12–14 maja uderzy głównie w południe kraju: Małopolskę, Podkarpacie, Śląsk i Świętokrzyskie. To regiony o zróżnicowanej produkcji, od sadownictwa po uprawy warzywnicze w dolinach rzecznych. Plantatorzy ziemniaków, którzy w tym czasie mogą mieć już wschody na polu, powinni ocenić ryzyko uszkodzenia naci, bo ziemniak jest wrażliwy na przymrozki już od minus jednego stopnia.
Na co zwrócić uwagę w najbliższych dniach
Aktualne ostrzeżenia meteorologiczne i hydrologiczne dostępne są w serwisie IMGW-PIB i aktualizowane kilka razy na dobę. Sytuacja może się zmieniać szybko, dlatego sprawdzanie prognoz wieczorem i rano ma sens przez cały nadchodzący tydzień.
Praktyczne kroki dla gospodarstw w strefach zagrożenia:
- Plantatorzy owoców miękkich i warzyw gruntowych: sprawdzić stan i kompletność okryć agrowłókniną przed każdą zagrożoną nocą, szczególnie 9/10 maja i 12–14 maja.
- Sadownicy z rejonu Grójca i Lublina: ocenić stan zawiązków po każdej nocy z przymrozkiem, bo uszkodzenia na jabłoniach i gruszach mogą być widoczne dopiero po 48–72 godzinach.
- Plantatorzy rzepaku ozimego: obserwować łuszczyny po przejściu chłodów, zwłaszcza na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce, gdzie uprawy są najbardziej rozległe.
- Producenci zbóż: po burzach 11 maja sprawdzić pola pod kątem wylegania i ewentualnych zastoisk wodnych, które mogą opóźnić zabiegi fungicydowe.
- Wszyscy rolnicy z obszarów objętych suszą hydrologiczną: monitorować poziom wody w studniach i zbiornikach, bo prognozowane opady mogą nie wystarczyć do odwrócenia trendu spadkowego na rzekach.
Jeśli burze 11 maja przyniosą opady w górnej granicy prognoz, sytuacja hydrologiczna może się poprawić lokalnie i szybko, jednak 70 stacji z przepływem poniżej SNQ to sygnał, że deficyt wody w Polsce jest głębszy i nie zniknie po jednym epizodzie opadowym.









