Pierwsze osobniki szarka komośnika wpadły w pułapki już na początku marca, gdy gleba była jeszcze zamarznięta. Sygnały o aktywności chrząszcza napływają teraz z województwa kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego i lubelskiego. Szkodnik opuścił miejsca zimowania i — zanim buraki skiełkują — żeruje na chwastach, głównie komosach, co przyspiesza jego gotowość do rozrodu.
W ubiegłym sezonie szarek komośnik był poważnym problemem nie tylko na wschodzie kraju, ale w wielu innych regionach. Dane Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego dokumentują zasięg szkód z poprzedniego roku.
Kiedy zagrożenie jest największe
Chrząszcz jest najbardziej niebezpieczny dla młodych roślin buraka — od końca fazy kiełkowania do stadium ok. 6 liści. Zniszczenie stożka wzrostu przez chrząszcza w tym okresie oznacza śmierć całej rośliny. Starsze rośliny też mogą być uszkadzane, ale zazwyczaj przeżywają — chyba że liczebność szkodnika jest wyjątkowo wysoka.
Warunki atmosferyczne pozwalają teraz na siewy buraka cukrowego. Rośliny skiełkują niedługo — i właśnie w tej fazie będą najbardziej narażone.
Monitoring i zwalczanie — co działa, a co nie
Podstawą sygnalizacji jest monitoring prowadzony na buraczyskach — miejscach zimowania dorosłych osobników. Pułapki montuje się też bezpośrednio na polach tuż po siewach. Sprawdzają się pojemniki wkopane równo z powierzchnią ziemi albo rowki o pionowych ściankach.
Skuteczność pułapek znacząco podnosi atraktor w formie dyspensera z syntetycznym feromonem agregacyjnym szarka komośnika. Trzeba jednak pamiętać, że w Polsce żyje kilka gatunków szarków — do pułapek może wpaść szarek ostowiec, bardzo podobny do komośnika, albo szarek białosmugi, który jest mniejszy i ma kontrastowy, plamisty wzór na ciele. Tylko szarek komośnik wyrządza poważne szkody w burakach.
Do zwalczania zarejestrowane są konkretne preparaty — ich aktualną listę można sprawdzić w wyszukiwarce środków ochrony roślin na stronie gov.pl. Stosowanie preparatów niezarejestrowanych na szarka komośnika w buraku cukrowym nie powinno mieć miejsca.
Skuteczność zabiegu insektycydowego zależy od kilku rzeczy jednocześnie: przestrzegania etykiety środka, sprawnego opryskiwacza, odpowiednich warunków pogodowych i właściwych parametrów wody. Osobna kwestia to adiuwanty — i tu nie chodzi o drobiazg.
Ciało szarka komośnika pokrywają drobne łuski, które utrudniają dotarcie cieczy do oskórka — krople wręcz się odbijają lub spływają. Dodanie adiuwantu wyraźnie poprawia zwilżanie owada. Co więcej, adiuwanty zawierające piperonylobutoksyd (PBO) działają jako synergisty — hamują enzymy detoksykacyjne u szkodnika i zwiększają skuteczność pyretroidów. Ma to szczególne znaczenie dlatego, że szarek komośnik szybko wykształca tolerancję i odporność na substancje czynne stosowane od lat.
Jeśli etykieta środka wymaga użycia adiuwantu — nie ma opcji pominięcia tego kroku. Od tego w dużej mierze zależy, czy zabieg w ogóle zadziała.



