W 2025 roku wartość polskiego eksportu rolno-spożywczego do Egiptu przekroczyła 104 mln euro, rosnąc o 18 procent rok do roku. Teraz Warszawa chce pójść o krok dalej: wznowić eksport zbóż i otworzyć egipski rynek na polskie mięso wołowe i drobiowe.

22 czerwca 2026 r. sekretarz stanu Małgorzata Gromadzka spotkała się w Warszawie z ambasadorem Arabskiej Republiki Egiptu Ahmedem Samy Mohamedem Mahmoudem ElAnsarym. Rozmowy skupiły się na dwóch konkretnych torach: zbożach i produktach pochodzenia zwierzęcego. Tego samego dnia Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa wysłał do Kairu misję producentów i eksporterów zbóż, której program obejmuje bezpośrednie rozmowy biznesowe z potencjalnymi odbiorcami.

Eksport zboża na rynek egipski był wstrzymany, a jego wznowienie wymaga porozumienia na poziomie służb fitosanitarnych. Dialog w tej sprawie trwa. Egipt to jeden z największych importerów pszenicy na świecie, więc stawka jest poważna, zwłaszcza dla polskich eksporterów zbóż z Dolnego Śląska, Wielkopolski i Kujaw, którzy od kilku sezonów szukają nowych kierunków sprzedaży poza rynkiem unijnym.

Gromadzka podkreśliła podczas spotkania, że Polska jest drugim w UE eksporterem mięsa wołowego. To argument, który Warszawa zamierza rozegrać w negocjacjach z Kairem. W najbliższych dniach egipskie służby weterynaryjne mają przeprowadzić audyt polskich zakładów sektora wołowego i drobiowego. Od jego wyniku zależy, czy polskie mięso trafi na egipskie półki. Sekretarz stanu wyraziła nadzieję na pozytywne zakończenie kontroli.

Ambasador ElAnsary zapewnił o gotowości strony egipskiej do rozwijania współpracy. Ocenił Polskę jako wiarygodnego partnera i wskazał, że polskie doświadczenia w modernizacji rolnictwa mogą stanowić wzór dla Egiptu.

Co sprzedajemy do Egiptu i ile na tym zarabiamy

Struktura polskiego eksportu rolno-spożywczego do Egiptu jest dość specyficzna. W 2025 roku dominowały świeże jabłka, gruszki i pigwy, a więc produkt, w którym Polska od lat trzyma pozycję europejskiego lidera. Obok owoców znaczącą pozycję zajmowały sery i twarogi oraz jelita, pęcherze i żołądki zwierzęce, czyli produkty uboczne uboju, na które w krajach arabskich jest stały popyt.

Od stycznia do kwietnia 2026 r. wartość polskiego eksportu rolno-spożywczego do Egiptu wyniosła już około 51 mln euro. Jeśli tempo utrzyma się do końca roku, łączny wynik może wyraźnie przebić ubiegłoroczny rekord.

Egipt to rynek liczący ponad 100 milionów konsumentów, z rosnącym zapotrzebowaniem na importowaną żywność. Dla polskich plantatorów jabłek z Grójca czy Sandomierza, którzy od lat odczuwają skutki rosyjskiego embarga i presji cenowej na rynku unijnym, stabilny odbiorca z Afryki Północnej to coś więcej niż statystyka w sprawozdaniu KOWR.

Audyt i zboże: dwa otwarte fronty

Wynik egipskiego audytu zakładów wołowych i drobiowych przesądzi o tym, czy Polska wejdzie na ten rynek jako dostawca mięsa, czy pozostanie przy owocach i serach. Branża drobiarska, skupiona głównie w Wielkopolsce i na Mazowszu, od dawna szuka dywersyfikacji eksportu poza Unię, gdzie konkurencja cenowa jest coraz ostrzejsza. Wołowina to z kolei segment, w którym Polska konsekwentnie umacnia pozycję w Europie, a rynki bliskowschodnie i północnoafrykańskie są naturalnym kierunkiem ekspansji.

Równolegle toczy się sprawa zbóż. Misja eksporterów, która wyjechała do Kairu 22 czerwca, ma za zadanie nawiązać bezpośrednie kontakty handlowe, zanim jeszcze kwestie fitosanitarne zostaną formalnie domknięte. To klasyczne zagranie: biznes idzie do przodu, dyplomacja i służby inspekcyjne doganiają. Czy tym razem ta kolejność zadziała, pokaże najbliższe miesiące.