Skup płaci 0,20–0,25 zł za kilogram ziemniaków — to czterokrotnie mniej niż rok temu. Polscy rolnicy siedzą na rekordowych zapasach, kontrahenci zrywają umowy w ostatniej chwili, a z Niemiec przyjeżdżają kolejne tiry z towarem, który tamtejsi eksporterzy chcą oddać praktycznie za darmo.

Rekordowe zbiory, zerowy popyt

Zbiory w sezonie 2025/26 osiągnęły około 7 mln ton — wynik, który jesienią napawał optymizmem. Do niego doszło zwiększenie powierzchni upraw: 211 tys. ha w 2025 roku wobec 193 tys. ha rok wcześniej. Efekt jest odwrotny do oczekiwanego — nadprodukcja w Polsce zbiegła się z nadprodukcją w całej Europie i popyt w marcu pozostaje bardzo słaby.

Jeden z rolników opisał sytuację konkretnie: w jego magazynie zostało około 300 ton ziemniaków, które miały zostać odebrane na początku marca, wszystkie ustalenia były dopięte. Kontrahent zrezygnował w ostatniej chwili, powołując się na własną nadwyżkę towaru. Rolnik podejrzewa, że takich przypadków jest więcej i że wynikają z zalewu dostaw u odbiorców.

Niemcy wywożą nadwyżki, polscy rolnicy nie mogą sprzedać własnych

W tym samym czasie, gdy polskie magazyny pękają w szwach, import do kraju nadal trwa. Surowiec przyjeżdża między innymi z Niemiec, gdzie też wystąpiła nadwyżka produkcji. Nieoficjalnie mówi się, że transport z Niemiec do Polski jest w wielu przypadkach organizowany bezpłatnie przez eksporterów — chodzi o to, żeby po prostu pozbyć się towaru. Jeden z dużych pośredników potwierdził ten mechanizm w rozmowie z portalem sadyogrody.pl.

Sieci handlowe chętniej sięgają po towar zagraniczny, bo jest odpowiednio posortowany, zapakowany i pochodzi z odmian dopasowanych do konkretnych wymagań rynku. Wielkopolska Izba Rolnicza wskazuje jeszcze jeden powód: niemieccy producenci działają w grupach producenckich i są w stanie dostarczać duże, jednolite jakościowo partie towaru — czego polskie gospodarstwa często nie mogą zaoferować.

Oddają za darmo, nikt nie bierze

Niektórzy rolnicy próbowali ogłaszać ziemniaki za darmo, żeby przynajmniej uniknąć ich zmarnowania. Efekt: po ogłoszeniu zgłaszały się pojedyncze osoby, głównie z ciekawości, bez realnego zamiaru odbioru.

Ceny skupu na poziomie 0,20–0,25 zł za kilogram nie pokrywają kosztów produkcji. W sklepach ceny detaliczne nadal stoją w miejscu — do konsumenta ta obniżka nie dotarła.

Rolnicy domagają się działań ze strony UOKiK: sprawdzenia przejrzystości łańcucha dostaw, wzmocnienia kontroli oznaczeń kraju pochodzenia produktów i monitoringu marż handlowych.