Polskie firmy spożywcze wciąż napotykają bariery na ukraińskim rynku, a Kijów nie zakończył jeszcze dostosowywania przepisów fitosanitarnych do standardów unijnych. Wiceminister Jacek Czerniak pojechał do Kijowa, żeby to zmienić.
W dniach 21–22 maja 2026 r. sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi uczestniczył w XI posiedzeniu Polsko-Ukraińskiej Komisji Międzyrządowej ds. Współpracy Gospodarczej. Obradom współprzewodniczyli minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz wicepremier Ukrainy ds. Integracji Europejskiej i Euroatlantyckiej Taras Kaczka. Stronę ukraińską w kwestiach rolnych reprezentował dodatkowo Oleh Osijan, pierwszy zastępca szefa Państwowej Służby Ukrainy ds. Bezpieczeństwa Żywności i Ochrony Konsumenta.
To już czwarte w tym roku spotkanie przedstawicieli kierownictwa polskiego resortu rolnictwa z partnerami ukraińskimi, a drugie na szczeblu wiceministrów. Intensywność rozmów nie jest przypadkowa: Ukraina zmierza do akcesji unijnej, a jej sektor rolny jest pod każdym względem sąsiadem trudnym do zignorowania.
Czerniak postawił na stole trzy grupy spraw. Pierwsza: bariery dostępu polskich towarów rolno-spożywczych do Ukrainy, w tym brak ukraińskich przepisów dotyczących choroby niebieskiego języka zgodnych ze standardami UE oraz niedokończone uzgodnienia dwustronne w sprawie ASF. Druga: zasady równej konkurencji i tempo wdrażania przez Ukrainę unijnych norm bezpieczeństwa żywności, szczególnie w zakresie pozostałości pestycydów w produktach. Trzecia: dobrostan zwierząt, ochrona klimatu i praw pracowniczych, czyli obszary, które w ramach Zielonego Ładu od kilku lat podnoszą koszty produkcji po polskiej stronie granicy.
Ten ostatni wątek jest dla polskich rolników szczególnie drażliwy. Jeśli Ukraina eksportuje produkty wytwarzane przy niższych standardach środowiskowych i socjalnych, a jednocześnie korzysta z preferencyjnego dostępu do rynku unijnego, polscy producenci są po prostu w gorszej pozycji kosztowej. Czerniak podkreślił znaczenie dialogu z udziałem organizacji rolnych obu krajów, co sugeruje, że strona polska nie chce, by temat równych warunków konkurencji pozostał wyłącznie w sferze dyplomatycznej.
Eksport rośnie, bariery zostają
Liczby handlowe są dobre: wartość polskiego eksportu rolnego do Ukrainy wyniosła w 2025 r. 1 176 mln EUR, co oznacza wzrost o 23% rok do roku. Na ukraiński rynek trafiają głównie pasze, sery i twarogi, czekolada i wyroby kakaowe oraz kawa i przetwory spożywcze. To solidny wynik, ale sam wzrost eksportu nie przesądza o tym, że bariery nie istnieją: część z nich działa selektywnie i blokuje konkretne kategorie towarów, nie cały handel.
Właśnie dlatego rozmowy o przepisach fitosanitarnych i weterynaryjnych nie są biurokratycznym szczegółem. Przyjęcie przez Ukrainę unijnych regulacji dotyczących choroby niebieskiego języka otworzyłoby możliwości eksportu dla polskich hodowców bydła i owiec, którzy dziś napotykają ograniczenia po ukraińskiej stronie. Podobnie z ASF: finalizacja uzgodnień dwustronnych mogłaby ułatwić obrót wieprzowiną i produktami wieprzowymi, a Polska jest jednym z większych europejskich producentów trzody chlewnej.
Szkoła letnia i przygotowania do akcesji
Polski resort rolnictwa angażuje się też w przygotowania Ukrainy do członkostwa w UE po stronie eksperckiej. Jedną z form tej pomocy jest projekt „Szkoły letniej dla przedstawicieli administracji rolnej", w ramach którego ukraińscy urzędnicy zapoznają się z funkcjonowaniem Wspólnej Polityki Rolnej i unijnych systemów kontroli żywności. To inwestycja we własny interes: im szybciej ukraińska administracja rolna nauczy się stosować unijne standardy, tym mniej problemów będzie po akcesji z wyrównaniem warunków gry.
Pytanie, które pozostaje otwarte po kijowskim posiedzeniu, dotyczy tempa. Ukraina wdraża unijne przepisy rolne w warunkach trwającej wojny, ograniczonych zasobów administracyjnych i presji na szybką integrację. Polska naciska na standardy, ale jednocześnie deklaruje wsparcie eksperckie. Jak szybko te dwa wektory się spotkają, pokaże kolejne, piąte już w 2026 r. spotkanie obu stron.









