Minister rolnictwa Stefan Krajewski ogłosił 15 lipca 2026 r. pakiet długofalowych działań na rzecz odbudowy polskiej hodowli trzody chlewnej, stawiając twarde warunki: żadnych jednorazowych zapomóg, tylko systemowe zmiany. Za słowami idą już pierwsze konkrety, choć hodowcy czekają na szczegóły obiecane do końca lipca.

Polska hodowla świń kurczy się od lat. W 2010 r. trzodę chlewną utrzymywało 388,5 tys. gospodarstw, a w 2023 r. zostało ich zaledwie 47,9 tys. To nie jest trend, który odwróci się jedną konferencją prasową ani jednym programem rządowym. Krajewski nie ukrywa, że sektor jest w głębokim dołku, i wprost wskazuje winnych: poprzedni rząd, który w latach 2022–2023 doprowadził do spadku pogłowia o niemal 700 tys. sztuk, a „Program Locha+" nazwał wprost kosztownym programem socjalnym bez efektów hodowlanych.

To polityczna narracja, ale liczby ją potwierdzają. Przez ponad dekadę z rynku znikały kolejne chlewnie, szczególnie te mniejsze, rodzinne, które nie wytrzymywały presji ASF, rosnących kosztów pasz i braku stabilnych cen skupu. Wielkopolska i Mazowsze, gdzie koncentruje się lwia część krajowej produkcji trzody, od lat sygnalizują, że bez pewności zbytu i bez skutecznej ochrony przed afrykańskim pomorem świń kolejni hodowcy będą rezygnować z chowu.

Przełom w sprawie ASF przyszedł w styczniu 2026 r., kiedy po raz pierwszy od wielu lat cała Polska wyszła ze stref czerwonych. To otworzyło drogę do rozmów z krajami trzecimi o uznaniu regionalizacji i do eksportu wieprzowiny z obszarów wolnych od choroby. Resort pracuje teraz nad wejściem na rynki azjatyckie, co ma nie tylko odciążyć krajowy rynek od nadwyżek, ale też realnie wpłynąć na ceny skupu w polskich chlewniach.

Bioasekuracja za darmo i zaliczki wcześniej

Pierwszym namacalnym działaniem jest 100-procentowa refundacja kosztów bioasekuracji. To nowość: dotychczas hodowcy musieli pokrywać część wydatków na zabezpieczenia biologiczne z własnej kieszeni, co przy kurczących się marżach skutecznie zniechęcało do inwestowania w ochronę stada. Teraz państwo ma pokrywać całość. Szczegółowe warunki refundacji dostępne są na stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Drugi zapowiedziany ruch dotyczy płynności finansowej gospodarstw. Krajewski prowadzi rozmowy z Komisją Europejską w sprawie wcześniejszej wypłaty zaliczek do dopłat bezpośrednich. Jeśli KE wyrazi zgodę, resort planuje uruchomić płatności już we wrześniu 2026 r., czyli kilka tygodni przed standardowym terminem. Dla hodowców, którzy kredytują się na zakup prosiąt i pasz, każdy miesiąc wcześniejszego zasilenia rachunku ma znaczenie.

Na liście zapowiedzi znalazły się też: rewizja funduszy promocji wieprzowiny pod kątem realnej skuteczności, działania wzmacniające pozycję rolników w łańcuchu dostaw wobec zakładów mięsnych i sieci handlowych, wsparcie dla grup producenckich poprzez finansowanie ekspertów i doradców, a także odbudowa stad zarodowych, które są podstawą genetycznego postępu w hodowli.

Hodowcy czekają na konkrety

Konferencja ministra to deklaracja kierunku, nie gotowy program z kwotami i harmonogramem. Krajewski zobowiązał się przedstawić szczegóły do końca lipca, przy okazji podsumowania roku pracy na stanowisku szefa resortu. Dla hodowców z Wielkopolski czy Mazowsza, którzy od miesięcy balansują na granicy opłacalności, liczy się jednak nie data konferencji, lecz termin, kiedy pieniądze faktycznie trafią na konto albo kiedy na bramie chlewni pojawi się ekipa montująca finansowaną przez państwo matę dezynfekcyjną i ogrodzenie odstraszające dziki.

Pytanie, czy systemowe podejście zapowiadane przez Krajewskiego rzeczywiście zatrzyma odpływ hodowców z sektora, pozostaje otwarte. Przez trzynaście lat z rynku zniknęło ponad 340 tys. gospodarstw utrzymujących świnie i żaden rząd nie zdołał tego trendu odwrócić.