Minister Stefan Krajewski skierował do komisarza UE ds. rolnictwa Christopha Hansena pismo z żądaniem przeprowadzenia pełnej analizy skumulowanego wpływu wszystkich unijnych umów handlowych z krajami trzecimi na europejski sektor rolny. To już drugi taki wniosek z Warszawy: pierwszy złożył w kwietniu 2025 r. minister Czesław Siekierski, a Komisja Europejska do dziś nie przygotowała żądanego zestawienia.

Krajewski powtórzył postulat bezpośrednio podczas posiedzenia Rady AGRIFISH 26 maja 2026 r. w Brukseli, w trakcie dyskusji o handlu produktami rolno-spożywczymi. Argumentacja polska jest prosta: od czasu pierwszego wniosku UE zawarła kolejne porozumienia i przyznała nowe preferencje taryfowe krajom trzecim, więc skala problemu urosła. Komisja tymczasem nie sporządziła nigdy łącznego zestawienia udzielonych i planowanych preferencji w rozbiciu na poszczególne sektory, co Warszawa wprost nazywa mankamentem dotychczasowych opracowań.

Żeby nie czekać na Brukselę, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uruchomiło własne analizy jeszcze w 2025 r. Wyniki są nieprzyjemną lekturą. W sektorze cukru białego preferencje przyznane krajom trzecim odpowiadają łącznie ok. 16 proc. unijnej produkcji, a to więcej niż wynosi cała produkcja Polski, i ponad 19 proc. unijnej konsumpcji. W wołowinie kontyngenty i ulgi taryfowe sięgają ok. 10 proc. produkcji UE, czyli mniej więcej tyle, ile Polska produkuje sama, i ok. 9 proc. unijnej konsumpcji. Najtwardsze liczby dotyczą drobiu: preferencje wynoszą ok. 8 proc. produkcji unijnej, ale aż ok. 38 proc. polskiej produkcji, a wolumen jest porównywalny z całkowitą konsumpcją drobiu w Polsce.

Dla hodowców z Wielkopolski czy Mazowsza te proporcje mają bardzo konkretne przełożenie. Drób z Brazylii czy Ukrainy trafia na rynek UE na preferencyjnych warunkach, a tamtejsi producenci nie muszą spełniać ani unijnych norm dobrostanu zwierząt, ani wymogów środowiskowych, ani standardów fitosanitarnych obowiązujących w Polsce. MRiRW ocenia, że ta asymetria stwarza realne zagrożenie dla konkurencyjności europejskiego rolnictwa. Polska podtrzymuje stanowisko, że dalsze otwieranie unijnego rynku rolnego nie powinno następować, dopóki importerzy spoza UE nie zostaną objęci równoważnymi wymogami produkcyjnymi.

Czego Warszawa żąda od Komisji

Polska oczekuje analizy, która obejmie wszystkie przyznane i planowane preferencje taryfowe oraz ich łączny wpływ na rynek rolny UE i na sytuację poszczególnych państw członkowskich. Zestawienie powinno uwzględniać skalę preferencji w odniesieniu do poziomu produkcji i konsumpcji, zarówno w całej Unii, jak i w każdym kraju z osobna. Takiego dokumentu Komisja Europejska jak dotąd nie przygotowała.

Krajewski w piśmie do Hansena podkreślił, że samo zestawienie wszystkich udzielonych i planowanych preferencji powinno być pierwszym krokiem, wstępem do pełnej oceny. Bez tego punktu wyjścia jakakolwiek rzetelna debata o dalszej liberalizacji jest niemożliwa. Pytanie, czy Komisja tym razem odpowie inaczej niż milczeniem, pozostaje otwarte.